poniedziałek, 28 lutego 2011

Oddanie...

Mój wzrok oddajcie mężczyźnie, który nigdy nie widział wschodu słońca, rozpromienionej twarzy dziecka i miłości w oczach kobiety. Moje serce oddajcie osobie, której własne serce nie ofiarowało niczego więcej ponad nie kończące się dni bólu. Krew niech powędruje do żył nastolatka wydobytego z wraku rozbitego samochodu, tak aby mógł dożyć dnia, w którym zobaczy własne, bawiące się wnuki. Moje nerki ofiarujcie komuś, komu życie z tygodnia na tydzień przedłuża specjalna aparatura. Zabierzcie moje kości, każdy mięsień, włókienko i nerw i znajdźcie jakiś sposób, by dzięki nim zaczęło chodzić kalekie dziecko. Zbadajcie każdy zakamarek mojego mózgu. Jeśli to konieczne, weźcie moje komórki i pozwólcie im rosnąć, tak aby pewnego dnia niemy chłopiec krzyknął, uderzając piłkę kijem baseballowym, a nie słysząca dziewczynka usłyszała odgłos deszczu pukającego o szyby jej okna. To, co ze mnie zostanie, spalcie i rozsypcie popiół na wietrze, by użyźnił ziemię, na której rozkwitną potem kwiaty. Jeśli koniecznie musicie coś pogrzebać, niech będą to moje błędy, słabości i przesądy krzywdzące moich braci. Moje grzechy oddajcie Szatanowi. Moją duszę - Bogu. Jeśli przez przypadek zechcecie mnie pamiętać, zróbcie to poprzez dobry uczynek lub życzliwe słowo darowane komuś, kto znalazł się w potrzebie. Jeśli uczynicie wszystko to, o co prosiłam, będę żyć wiecznie...

Dostałem od Ani Herman na facebooku

Pozdrawiam
Bartłomiej 'Swistak_kr' Piotrowski

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz